poniedziałek, 10 marca 2014

Pierwsze koty za płoty.

           Pierwsza owsianka z myślą o diecie już za mną. Właśnie przygotowuję się do krojenia warzyw do sałatki i obiadu. Życzyłabym sobie takiego samozaparcia wieczorem jakie mam rano ;) obawa istnieje jedna - w pracy mamy taki zwyczaj, że jeśli ktoś dostaje awans przynosi z tej okazji ciasto. I taki awans miał miejsce w ubiegły piątek w związku z czym istnieje ryzyko pokusy słodkości po pojawieniu się w pracy. I teraz dylemat - pozwolić sobie na małe odstępstwo już na samym początku przeprawy z nowo- starą dietą?


...późny wieczór
niestety dzisiaj przegrałam ze słodyczami. Po przyjściu do pracy czekały mnie zaległe cukierki po dniu kobiet, a po powrocie do domu sfrustrowana ciągłym jeszcze niedomaganiem w pracy w związku z pewnymi obowiązkami uśmiechnęłam się do czekolady.. Jutro rzeczone ciastko awansowe. Ale chyba lepiej mieć świadomość że takie nastąpi i nastawić się na to, że zje się kawałeczek, nie więcej, niż walczyć ze sobą a potem wpaść w jakiś amok.
Myślę sobie, że muszę "zainstalować" przy biurku jakieś marvitki, tak na pewno będzie zdrowiej, a przy tej pracy dobrze coś czasem przegryźć. Oby jutro było lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz